10/15/2012

Rockstar

Witajcie!


Nie kupiłam jeszcze nowego statywu i znów musiałam sobie radzić domowymi sposobami, ale ciężko mi to szło. 
Stylizacja typu rockstar :) Sukienka z zamkiem z przodu bardzo podoba się facetom! Cha! Ten outfit jest dość "ciężki" - nie każdemu przypadnie do gustu. Ja osobiście uwielbiam takie ubrania.






Cóż...każdy ma czasem gorszy dzień... :) 


Moje nowe DIY. Kawałek grubego złotego łańcuszka oraz wstążeczki i bransoletka gotowa.


Bonusik. Makro grzybków.




Jacket: gift from my boyfriend (C&A)
Dress: sh (H&M)
Scarf: allegro
Boots: local shop
 Bracelet: DIY

10/12/2012

10/08/2012

The studs are everywhere

Bardzo brzydką mamy obecnie jesień. Trzeba zadowolić się zdjęciami w pokoju, gdyż z samym aparatem  bez statywu (niestety będzie trzeba kupić nowy) nie mam po co wychodzić na zewnątrz...
Dzisiaj prezentuję wam moje ostatnie nabytki, czyli czarną koszulę z ćwiekami, workery (oćwiekowałam je trochę, aby nie były zbyt zwyczajne) oraz prezent od Kuby - motocyklową ramoneskę.






Jacket: C&A (gift from my boyfriend)
Worker boots: CzasNaButy
Shirt: C&A

10/03/2012

Hair care one more time

Jak wiecie uwielbiam testować różne kosmetyki do włosów. Ostatnio do mojego koszyka w drogerii wpadły trzy produkty: szampon do włosów, odżywka i nabłyszczacz, które zdążyłam już użyć oraz zauważyć ich plusy i minusy. 



Na pierwszy ogień idzie szampon Timotei jericho rose. Jak dla mnie dużym plusem jest zapach, który utrzymuje się na włosach stosunkowo długo, gdyż nawet dzień (zapach innych szamponów zanikał u mnie zawsze po jakieś godzinie). Niewątpliwą zaletą jest to, że włosy po umyciu są delikatne, miękkie i się nie puszą. Rozczesywanie wydaje się prostsze. Blasku i mocy nie zauważyłam.



Teraz kolej na odżywkę Timotei jericho rose, złociste refleksy. Szczerze? Nie wiem co powiedzieć o tym produkcie. Niewątpliwie, nawilża moje włosy, więc nie są szorstkie jak trzcina, dobrze się rozczesują i to chyba byłoby na tyle. Niestety blask bijący po oczach nie pojawił się.



 



Na koniec nabłyszczacz do włosów Provit firmy Loton. Przeczytałam kilka opinii na temat tego produktu i więcej jest negatywnych niż pozytywnych. Ja mam jednak inne stanowisko. Nabłyszczacz jak najbardziej przypadł mi do gustu, a najbardziej moim włosom. Widać efekt - włosy są pełne blasku, tak jakby otrzymały nowe życie. Nabłyszczacz nie obciąża czuprynki, ładnie pachnie i uratował mnie podczas mgły (!), ponieważ włosy mimo obfitej wilgoci wyglądały świetnie (pierwszy raz mi się to zdarzyło). 
Ten produkt testowałam, także na włosach Kuby i efekt u niego był (chyba) jeszcze lepszy niż u mnie. Oczywiście każdy ma inne włosy, dlatego nie dla wszystkich ten kosmetyk okażę się strzałem w dziesiątkę.






10/01/2012

I would gladly die for you

Ojej! Dzisiejsze zajęcia na uczelni nie odbyły się, więc miałam wolny dzień. Mój statyw przeżył dziś wypadek i jego stan jest ciężki, ale mam nadzieje, że uda się w niego tchnąć nowe życie. W związku z powyższym musiałam skorzystać ze stołka...Magdalena kolejny raz zrobiła zdjęcia.

Trencz, który wam dzisiaj prezentuję znalazłam na strychu, także warto czasem poszperać. Teoretycznie lepiej do płaszcza nic na głowę nie zakładać, ale postanowiłam nie zważać na teorie i założyłam melonik - słusznie?

Mam trochę nowych ubrań, lecz nie wiem kiedy je wykorzystam do zdjęć. Miejmy nadzieję, że niedługo. 
Wybaczcie, że na twarzy nie wyglądam zbyt "wyjściowo".







Coat: no name
Leather pants: allegro
Shoes: DeeZee
Hat: H&M